Remont w 48h [S07,E09] czyli polska kuchnia w pekinie przez małe p

W każdym dużym mieście jest jakiś „pekin” (proszę nie rugać za brak wielkiej litery, to nie nazwa własna:), czyli budynek lub założenie mieszkalne, którego monstrualny format, przeludnienie i niski standard kojarzy się z dalekowschodnią metropolią. W samej Warszawie kultowych „pekinów” mamy przynajmniej 3, a określenie, którego wydźwięk jest z założenia pejoratywny, zostało po raz pierwszy użyte na przełomie XIX i XX wieku, dzięki opowieściom Polaków biorących udział w dalekowschodnich wyprawach organizowanych wówczas przez carską Rosję. Z tamtego okresu najbardziej znana jest kamienica przy ul. Złotej 83, w której to znajdowało się ok. 200 mieszkań! Ten sam przydomek trafił się naszemu wspaniałemu Pałacowi Kultury i Nauki, w czym bez wątpienia pomógł skrót PKiN 😅. Jednak największym monstrum na warszawskiej mapie „pekinów” jest Przyczółek Grochowski, projekt z 1963 roku autorstwa Oskara i Zofii Hansenów, niezwykłych postaci architektury polskiego PRLu. Osiedle, które w istocie jest jednym długim, połamanym budynkiem długości ok. 1,5 km, zawierającym 2330 mieszkań, w których zamieszkuje ok. 7 tys. osób!… Tak, Oskar miał swoją ideę fix, którą skutecznie miażdżyły zarówno realia procesu realizacji, jaki i, w latach późniejszych, prywata samych lokatorów… Niezrażony zawiłą historią, z radością przyjąłem do realizacji zgłoszenie Maćka, który dopiero co zakupił w tym przedziwnym miejscu niewielkie mieszkanko.

Stanęło na kuchni formatu 4,2 m2, z małym okienkiem na galerię, które w kuriozalny sposób w 1/4 przesłonięte jest grubością galerii wyższego piętra, ogólnie tworząc pomieszczenie niedoświetlone, typu wagonik. Dość swobodnie porozrzucane boksy w stylistyce lat 80’, beżowe płytki i absurdalnie żółta wykładzina podłogowa pochodząca prawdopodobnie z awangardowej kolekcji pt. „Ogrzej Mnie Żółtkiem Ściętym Na Gorącym Piasku Sahary”… Ja to szanuję, nie wyrzucę, a jedynie przykryję czymś, co mieścić się będzie w monochromatycznej estetyce naszego dość wysublimowanego bohatera, który z wycieczek kolorystycznych najchętniej robi wypad w kierunku… różu. Boksy na śmietnik, kuchenka na galerię, lodówka zabezpieczona w salonie, można było brać się za ściany!

Tragedii nie było, w zasadzie wystarczyło przenieść zimną i ciepłą wodę poniżej linii blatu oraz nieco wyżej umieścić rewizję liczników, by można było swobodnie otwierać drzwiczki nad planowanym również w tym miejscu długim blatem roboczym. Oczywiście, jak zawsze, elektryka dociągnięta do planowanego okapu, oraz niezbędne gniazdko nadblatowe. Ściany wygładzone, zagruntowane, można było w pierwszej kolejności brać się z kładzenie płytek, a te udało mi się upolować dość charakterne. Kwadraty w kwadratach, a największe wyzwanie, to umieścić w jednym z nich gniazdko tak, aby stanowiło jeden z tych kwadratów. Różnie to z precyzją u moich chłopaków, ale to im się ewidentnie udało!👏 Przeboleć jedynie nie mogłem schodzącej centralnie rury gazowej. Proces zmiany jej biegu wzdłuż sufitu i chowania jej za ścianką z pionami był ryzykowny czasowo, postanowiłem zatem jedynie przedłużyć rurkę za zaworem i pod blatem ukryć łączenie z płytą gazową. Okazało się, że finalnie nie było dramatu, gdyż pomalowana na biało rurka radośnie komunikuje się z baterią zlewową. Ściany pomalowane na biel trąconą szarością, ale nie wszystkie… otóż pozwoliłem sobie na zmiękczenie klimatu mięsistym szarym melanżem tapety na prawej ścianie. Woda ani ogień tam nie sięgną, a klimat momentalnie się uprzytulnił. W nawiązaniu do płytek, ale i w delikatnej do nich kontrze stylistycznej, na podłogę trafiła wzorzysta wykładzina imitująca malowane, monochromatyczne płytki.

Czas było wieszać i stawiać klocki!😊 Cudów nie ma, w takim pomieszczeniu najefektywniejszym patentem na zagospodarowanie przestrzeni roboczej był jeden długi blat idący wzdłuż całej lewej ściany. Dzięki AGD w zabudowie można maksymalnie wykorzystać przestrzeń, gdyby nie jeden szkopuł… Owa rurka gazowa… Wredna bździągwa lazła centralnie na linii wieszaka szafki okapowej, a co za tym idzie, wzdłuż boku szafki piekarnikowej. Co robić!?… Uznałem, że najkorzystniej będzie przesunąć nieco szafki w stronę okna i przykryć wredotę. Powstała jednak po lewej stronie zabudowy dość spora szczelina, która na wysokości szafek wiszących dawała miły dla oka oddech, ale już pod blatem robiła się brzydka locha, w której dodatkowo w oczy dźgały odpływy rur wszelakich.😱 Tak być nie mogło! Czym to zakryć?! Nie cierpię bezsensownych sztukówek, to musiała być sztukówka praktyczna! Zrobiłem tedy z dwóch prostych elementów wieszak na wino, z premedytacją zaakcentowany szarością. Przekonany, że już nic niepokojącego nie może się wydarzyć, pojechałem po dodatki, wracam, a tu blat dwustronny (z jednej szary, z drugiej biały), chłopaki wycięli nie tą stroną, o której myślałem!… Fakt, moja wina, jedynie pomyślałem, że szarym do góry być musi, by na szarości pięknie biel zlewu i płyty gazowej nam się odcięła, ale chłopakom o tym nie wspomniałem… a że rant biały, logicznym dla nich było, że i blat biały być powinien. Otóż nie powinien!!!😤 Pokornie pojechałem do sklepu po blat drugi…

Jeśli o lodówkę chodzi, dylematów od początku nie miałem żadnych, musiała wrócić na jedyne słuszne miejsce. A że w zasadzie nowa i biała, to i nic mi w aranżacji popsuć nie mogła. Dominantą kolorystyczną stały się błękitne zasłonki, a kolory delikatnie zaakcentowaliśmy w dodatkach i utensyliach. Cóż, kuchnia z założenia minimalistyczna, z potrzeby jasna. Prostota ma moc, której na pewno dodają trzy mocne punkty: płytki, podłoga, zasłony. Bezpiecznie odseparowane, ale i właściwie się komunikujące. Tak… zapraszamy naszego bohatera! Po pierwszym wejściu do mieszkania wiedziałem jedynie, że stawia on na jasne, i to zauważył od razu, ale przechodząc do detalu posypało się tyle radosnych bluzgów zadowolenia, że producenci programu na montażu odcinka mieli duuużo roboty…😊

Do następnego!

Tom

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności".