Remont w 48h [S07,E08] czyli nie samą bielą człowiek żyje

No i tak się składa, że ja też kocham stare! wnętrza… Starą stolarkę, stare meble i akcesoria. Ale Remont w 48h to nie program o renowacji, ani też podróżach do przeszłości, choć może kiedyś taki poprowadzę, bo mi znajomi mówią, że mógłbym robić za przewodnika… Póki co jednak, tak jak lektor co tydzień powtarza, wolę tworzyć nowe zamiast dłubać w starym. Kiedy więc wszedłem do nowego-starego mieszkania Moniki, byłem podekscytowany i zakłopotany zarazem. Bohaterka kocha vintage i starocie zastane u niej pragnęła wykorzystać. W zasadzie, jako artystka-malarka, uniwersum odnajduje w bieli, która jak wiemy zawiera w sobie wszystkie kolory. I ta biel zagościła już w kilku odświeżonych przez nią i jej współlokatorkę, pomieszczeniach. Trudno jednak mówić o ich aranżacji… Sami zatem rozumiecie, temat złożony i delikatny. Rozważnie i romantycznie ruszyłem do akcji.

Chwilę zastanawiałem się, jaki klimat przyjdzie mi „zniszczyć” i jaki na zgliszczach zbudować. Ustaliłem w sobie, że żegnam się właśnie z Sanatorium Pod Klepsydrą i podążam w stronę Zielonego Apartamentu z Widokiem na Retro. Stara, zakurzona żółć przemazana już była wcześniej przez bohaterkę gruntem i to nadawało ścianom tak wyrazisty efekt dramaturgiczny. Nie zaszkodziło zagruntować raz jeszcze, ale najpierw elektryka! Jedno gniazdko na przestrzeni 18 m2, to stanowczo za mało. Wyznaczyłem ścianę zagłówkową i poleciłem zrobić dwa gniazdka po obu stronach docelowego łóżka. Światło górne chciałem rozdzielić na dwie strefy, ogólną i zwisy przyłóżkowe, jednak chłopaki skutecznie mnie od tego odwiedli, pukając tyczką w sufit, którego odgłos był mi znajomy i wszyscy wiedzieliśmy, że „rycie w suficie odbiera życie” (zrobię kiedyś z tego hasła kampanię społeczną)… Wróciłem zatem do gniazdek przyłóżkowych, dodaliśmy po jednej puszce na włącznik kinkietowy i podciągnęliśmy kabel w górę. Z tego samego, starego gniazdka, trzeba jeszcze było przeciągnąć kabel hen hen, na drugą stronę pokoju, by w okolicy „martwych drzwi” uzbroić się w dodatkowe dwa gniazdka, tam bowiem planowałem „wrota  twórczości”.

Gruntowanie, malowanie… jak to łatwo powiedzieć… co jednak, kiedy Duch Sanatorium nie chce się poddać i płata figle, a dokładnie płatami zrywa nową powierzchnię ścian?!… Dwa razy chłopaki musieli zdzierać sufit oraz częściowo ściany, i nasz harmonogram został niebezpiecznie napięty… Kolejne etapy czekają, a tu zamiast gładkich świeżych ścian, robią nam się ubytki i nierówność, które trzeba najpierw szpachlą zaciągnąć, poczekać aż wyschnie, przeszlifować, zagruntować, poczekać aż wyschnie i na nowo malować…😱 Zdesperowana ekipa pojechała po ciężką artylerię i wróciła z pompą natryskową! Ja, żeby się nie denerwować, rozpocząłem rewitalizację staroci. Oczywiście o profesjonalnej renowacji mowy nie było, bo i powiem szczerze, dwa meble trzymały się wyśmienicie, a rozklepaną jak stara furmanka po rajdzie Paryż-Dakar szafę można było jedynie z frontu odświeżyć i postawić na nogi, które pod presją ludzi bez serca, połamały się w tylnej linii i trzeba było zaaplikować im stosowne klinowanie.

Świeża biel na ścianach w końcu się utrzymała. Biel złamana, oczywiście. Lecz nie samą bielą człowiek żyje. Trzeba nam było koloru, który ładną kontrę stanowić będzie dla drewna i to w dwóch odmianach (gatunkach w sumie 5ciu), starej i nowej. Ciepłe, ciemniejsze, stare meble i podłoga vis a vis jasnej, surowej sosence łóżka i mej autorskiej konstrukcji nadłóżkowej. Właśnie jako tło dla tej konstrukcji najlepsza okazała się ciemna, ocieplona zieleń butelkowa, na tle której szczebelki tryskały świeżością drewna i dobywających się jeszcze z niego, olejków sosnowych… Postanowiłem iść tym tropem i z próbnika dobrałem kolor lżejszy o 4 tony, który trafił na „wrota twórczości”. Na ich tle stanęło proste biurko, którego blat w kolorze khaki miękko tłumił zieleń drzwi. Chciałem pójść za ciosem gradacji zieleni, więc poszedłem do showroomu AnOther DESIGN. Genialne krzesło tam dorwałem, wypłowiała oliwka od strony nasłonecznionej i ciemniejsza, wilgotna od spodu. Chromowe nóżki cudownie przełamały nam konwencję, połyskiem nawiązując do lustra starej toaletki postawionej obok. W tym samym sklepie czarne, ascetyczne kinkiety nabyłem, pasujące do czarnych stolików nocnych, których zadaniem było dociążyć kompozycję.

Nie odpuszczając idei różnych stref oświetleniowych, przygotowane punkty kinkietowe z założenia traktowałem umownie, planując dwa liniowe światła pionowe, grające nie tylko zielenią, ale przede wszystkim cieniami rzucanymi przez szczebelki. Kiedy znalazłem idealnie pasujące świetlówki neonowe, szczęśliwy byłem, że zagwarantują mi one symbolicznie klimat lat 60-tych. Uzyskałem w sumie cztery strefy światła, w tym dwie podwójne! Wracając do zieleni, coraz większą frajdę daje mi zabawa zasłonami. Znalazłem takie w kolorze butelkowym, idealnie pasujące do ściany, ale poszedłem dalej! Do tej zieleni przytuliła się zasłona pomarańczowo-ceglana i nie chciała się odczepić. Zabrałem jej więc do towarzystwa przekorną, stalową, ażurową ławeczkę w tym kolorze i w tym samym kolorze, na kontrze materiałowej, mięciutki pufo-fotel. Kilka poduch spinających wszelkie odcienie zieleni, magiczny pled i dość w temacie zieleni! …no dobra, jeszcze tylko rośliny i zapraszamy bohaterkę. Kiedy Monika weszła do swojego nowego pokoju, obserwowałem ją bacznie, bardzo ciekaw byłem jej reakcji na „połowiczną biel”. 😅 Był szok, a później śmiech, który szybko wytłumaczyła, chodziło o to, że jej chłopakowi śniło się ostatniej nocy, że ma zielony pokój… 🤔😂 Zaraz po tym padło hasło „dobra robota”… to na pewno był komplement!😍

Do następnego!

Tom

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności".