Remont w 48h [S07,E03] czyli las w salonie

Las w pokoju, jak to łatwo powiedzieć… Ciągnie człowieka do natury, im więcej betonu, tym większa tęsknota. Nic więc dziwnego, że spokojna, wyciszona Basia, mimo świadomej inwestycji w kawalerkę na warszawskich Bielanach, ma łaknienie na zieleń w mieszkaniu. Ściany w kolorze wiosennej trawy (modne w tym roku), wydają się być efektem eksplozji dużego zdjęcia lasu wepchniętego pod prostą i trochę toporną, białą zabudowę półkową. Do tego jeszcze trzymający się trawiastej tonacji dywan, daje poczucie premedytacji kolorystycznej. Biała, rozłożysta kanapa nawiązująca do regału i szafy wnękowej, mocno zmęczona i przeczochrana przez zwierza jakiegoś. Jak się szybko od bohaterki dowiedziałem, był kot, a teraz jest szczur. Na miejscu nie dało się go zignorować, gdyż szczurzą klatkę zastałem na stole jadalnianym, ustawionym w centralnej części pokoju… 😱 Ponoć stół i tak nie używany, gdyż Basia zajadać woli przy małym ikeowskim klasyku, dającym możliwość bezpośredniego obcowania z ogromnym telewizorem, do którego podpięta jest platforma z grami multimedialnymi, nawigowanymi przez bohaterkę naszą z obszarpanej platformy wypoczynkowej. Znamy priorytety, wypraszamy gospodarza (gospodyni brzmi jakoś tak tendencyjnie…🤔), i bierzemy się do roboty!

Cieszą nas równe ściany, którym wystarczy jedynie dziurki zakleić, całość pogłaskać i można malować. Tu jedynie należało wykonać standardowy (dla tego typu budownictwa) przerzut gniazdek i uporządkować kable typu kablówka. Sofa kanapowa wyszła, stół podszczurowy z krzesłami również.  Do kompletu banickich mebli dołączyła zabudowa półkowa. Na placu boju pozostała szafa w zabudowie, bo w dobrej kondycji i tylko fronty uszlachetnić należało, czym z marszu zajęła się Pani Monika. Zakupiła piękne zdjęcie lasu we mgle i opracowała je graficznie (bo Pani Monika jest najlepszym grafikiem!) tak, aby spinało nam w tonacji biele, czernie i… zupełnie nową jakość zieleni! 😊 …a kluczem do niej stał się niezwykle modny ostatnimi czasy chrobotek. Wiedzcie jednak, że chrobotek to nie mech, tylko porost, a w zasadzie grzyb… 😅 Co nie zmienia faktu, że stabilizowane (czyli zmumifikowane), bo tylko takie wchodzą na ściany w naszych domach, wyglądają zjawiskowo, jeśli tylko ładnie wkomponujemy je w naszą aranżację. Tak właśnie zrobiłem, lecz w pierwszej kolejności porwałem kawałek chrobotka, który w ekspresowym tempie przybył do nas z zaprzyjaźnionej firmy GreenArte i pobiegłem dobrać kolor ściany ekspozycyjnej, do której ten miał nawiązywać.

Ciepła chrobotkowa zieleń stała się idealnym tłem dla lekkiej bambusowej zabudowy, z ładnie zaprojektowanymi do niej białymi wsporniko-wieszakami. Jedynym problemem było wkomponowanie w nią wielkiego, czarnego tv-grzmota… Pamiętam, jest bardzo ważny dla naszej bohaterki. Stał pod oknem, swym ogromem wcinając się agresywnie w światło okna i to było złe. Kupiłem solidny tv-wieszak z długim, podwójnym ramieniem. Wpasowałem go w ową zabudowę i teraz można go złożyć wzdłuż zielonej ściany, ustawić równolegle do widoku z kuchni, oraz do sofy. A jeśli chodzi o sofę, która do tego łóżkiem być musi, pobiegłem wybrać coś gustownego w Mebloo.  Wybrałem taką wersalkę, której ciepła szarość pasować będzie nam do reszty, a dobrze zbity, nieco śliski materiał ma za zadanie zdecydowanie zniechęcić szczura do destrukcyjnych działań. Chłopaki złożyli ją i postawiliśmy pod ścianą aby ustalić docelowy poziom pasa chrobotka. Sam chrobotek robi wrażenie, ale oczywistym dla mnie było od początku, że wymaga on ujęcia w czytelną ramę, której głębokość musi być przynajmniej równa wysokości samej zieleniny. Nie chciałem tutaj żadnych skrótów materiałowych, jedynym słusznym materiałem na ramę był bambus klejony, lecz skąd wziąć dwumetrowe deski bambusa?! Nie ma takich na mieście… Nie ma opcji, abym czegoś nie wykombinował… Jadę po bambusowe tacki do krojenia… Kroję takie 3 w plasterki siedmiocentymetrowe… Łączę metalowymi łącznikami, spinam kątownikami… Mocuję do ściany… Jest pięknie…!!! 😃

To co się w międzyczasie wydarzyło po drugiej stronie pokoju, przerosło moje najśmielsze oczekiwania… Pani Monika z Panem Mateuszem nanieśli na stare fronty szafy piękny wydruk na matowej folii, wycieli przerwy na oryginalne szprosy i po wsadzeniu drzwi z powrotem, cała połać wygląda jak magiczny widok za wielkimi drzwiami tarasowymi!… Mimo, iż Basia oznajmiła, że nie korzysta ze stołu jadalnianego, uważam, że takowy być powinien, choćby po to, by ze znajomymi grać w planszówki, które w swych zbiorach posiada. Jakiż to, jedyny słuszny materiał mógł się pojawić na blacie? Otóż tak, to musiał być bambus klejony! Do tego lekkie białe nóżki. Dla delikatnej asymetrii zamówiłem w internetach 3 dizajnerskie krzesła, każde w innym kolorze (ale w spójnej tonacji). Ciekawym „spoiwem” na lekkiej kontrze stał się biały dywan w czarny wzór kropkowy. Ponadto, aby zelżyć nieco odbiór monstrualnego czarnego telewizora, w jego sąsiedztwie umieściłem pionowy tryptyk zdjęć w czarnych ramkach (zastanych u bohaterki), czarne donice, zastana czarna lampka oraz czarny klasyk ikeowski, jako podest dla szczurzej klatki. Nad całą konstrukcją bambusową, na bambusowych, geometrycznych wieszakach, rozwiesiłem żarówkową girlandę o czarnym okablowaniu, wpinając ją do przygotowanego wcześniej gniazdka. Dwie lampki, trochę pasujących gadżetów oraz książek, i prosimy Basię do jej nowego salonu! Nie lubię kiedy bohaterowie rozklejają mi się po wejściu do swojego nowego wnętrza, bo wtedy rozklejam się i ja…

Do następnego!

Tom

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności".