Remont w 48H - [S06,E02], czyli powiew wiosny

Drugi odcinek 6 sezonu okazał się prawdziwą petardą, jako że bardzo dobrze na niego zareagowaliście! W sumie nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, gdyż kuchnia dość ascetyczna, z prostymi rozwiązaniami, ale nie od dziś wiemy, że lubicie oglądać kuchnie. 🙂 Oczywiście, temat nie jest łatwy, milionom spędza sen z powiek, trzeba zgrać w spójną i funkcjonalną całość wiele instalacji i sprzętów AGD. Dlatego nie powinno mnie dziwić, że ciekawi jesteście jak to możliwe w 48 godzin. Otóż tak się dzieje, kiedy ma się przygotowaną wcześniej dokumentację zdjęciowo-wymiarową, zaplanowane ustawienie podstawowych boksów, instalacji i AGD oraz 20-letnie doświadczenie i naturę człowieka kochającego walkę z ograniczeniami naszego 4-wymiarowego świata (tak, czas też jest wymiarem)…

Nasi bohaterowie to przemiłe małżeństwo z 4-letnią córeczką Zosią (nie mylić z Zuzią! to jej ukochana lalka…:). Pasjonują się odnawianiem starych mebli i mają już w domu sporą kolekcję ładnie zaaranżowanych przedmiotów, ale z kuchnią zwlekali 1,5 roku. Wiecie jak to jest, kuchenka działa, zlew nie przecieka, szafki na głowę nie lecą, więc czeka kuchnia na jednym z dalszych miejsc listy priorytetów…

Na szczęście zgłosili się do programu, przeszli wszystkie etapy castingu, temat uznałem za ciekawy i co ważne, realny. Bo jednym z najważniejszych punktów procesu castingowego jest realna możliwość podołania zadaniu, które nie tylko ma ładnie wyglądać, ale i być funkcjonalne, co jest szczególnie istotne w przypadku takich pomieszczeń jak kuchnia czy łazienka. Zawsze staramy się dowiedzieć jak najwięcej od uczestników programu, jak żyją, jakie mają przyzwyczajenia, jakie gusta i oczekiwania, choć w tym ostatnim przypadku nie należy zanadto pobudzać fantazji naszych bohaterów ze względu na ograniczenia czasowe i budżetowe. Zdarza się przy tej okazji dość często, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zapominają oni nagle jaką przestrzenią dysponują, siłą swej pobudzonej wyobraźni rozwijają ściany i podłogi, niejako wyciągając je z innych wymiarów!… Kompromisy są niezbędne w każdym przypadku i w każdym przypadku stają się kluczem do udanej realizacji.

Zatem czas na demolkę!…

Można zajrzeć pod zlew, za lodówkę (jeśli jest, w tym przypadku była… w przedpokoju), aby mniej więcej oszacować czego należy spodziewać się po przyłączach, instalacjach i ścianach w miejscach, w których ich gołym okiem nie widać, ale zawsze, ale to zawsze, po wymeldowaniu starej zabudowy i „dekorów”, okazuje się, że kilka niespodzianek czeka na odkrycie i to właśnie nam przypadła chwała ich odkrycia oraz towarzyszące temu kłopoty. Tu nie było inaczej… W pierwszej kolejności, standardowo zdiagnozowaliśmy deficyt gniazdek, jak i brak zaworu odcinającego gaz, ani na pionach, ani w budynku! Okazuje się, że aby przenieść gaz trzeba odciąć jego dopływ do 3 bloków!!! Na co nasze starania, wysiłki stylistyczne i konceptualne, kiedy na dzień dobry zostajesz z kikutem gazowym ordynarnie idącym nad blatem!… Nie mogło tak być i czym prędzej rozpoczęliśmy poszukiwania osoby władnej odciąć dopływ gazu na jedyne pół godziny. Udało się, ale dopiero dnia następnego. Zdzieranie tapet, wyrównywanie ścian i podciągnięcie nowych punktów elektrycznych to był banał. W międzyczasie trzeba było ustalić „strategię kubistyczną” na podstawie nowych danych podemontażowych, czyli gdzie nam jakie klocki mają prawo wejść, nie zapominając o lodówce, która osamotniona kontekstowo stała na obczyźnie, w przedpokoju.

Mogę mieć ustalone wcześniej gdzie jaki mebel stanąć powinien, ale póki na gołe ściany z miarką nie wejdę, pewności mieć nie będę, więc i do zamówień się wcześniej nie pcham. Oznacza to, że w zasadzie skazany jestem na zakupy boksów i frontów kuchennych z dnia na dzień. Ale oprócz tego „gdzie”, trzeba jeszcze wiedzieć „co” w te boksy wsadzić. Kluczem jest oczywiście AGD. Jako, że w każdym pomieszczeniu naszych bohaterów na ścianach panowała biel, poszedłem tym tropem i poza kolorem ścian oraz boksów, AGD też znalazłem białe. Miało być jasno, lekko, świeżo, więc zaraz po bieli weszła najmodniejsza w tym roku, trawiasta zieleń, a co fajne, sprzęt Candy, który finalnie trafił do kuchni, świecił cyferkami i diodami na zielono! Białe fronty szafek też zdobne w zielone zaślepki wyfrezowanych pochwytów idealnie (zaraz po tym jak je skastomizowaliśmy) nawiązywały do zielonej bazy, którą stała się linia ceramicznej mozaiki między blatem a szafkami wiszącymi. Drewniany blat z jasnego dębu idealnie ocieplał tę stronę kuchni, a całość zamykała biała lodówka, która wreszcie powróciła na łono kuchni. W komentarzach na FB ktoś napisał, że lodówka powinna stanąć jako pierwszy mebel od wejścia, dzięki czemu oprócz możliwości szybkiego wyładowania zakupów, nie rzucałaby się również z wejścia w oczy, są jednak ograniczenia, których na zdjęciach nie widać i o których często sami projektanci zapominają, że kłębowisko hydrauliczno-gazowe blokowało skutecznie możliwość dosunięcia lodówki do ściany, dojścia do zaworów i kilku innych niuansów techniczno-estetycznych. Poza tym chciałem ładnie wyeksponować skośny, naścienny okap, dzięki któremu linia górnych szafek nie wydaje się zbyt zwalista. Całość wydaje się dość klasyczna, dlatego po drugiej stronie chciałem nieco przełamać konwencję.

Mając po lewej stronie piekarnik, zmywarkę 60-kę, zlew schowany również w boksie 60 cm, pozostawała mi 40-ka, w której mogła się zmieścić jedynie drobnica typu sztućce w porywach do wałka. W wiszących talerze, szklanki, mąkę itp., brakowało więc ewidentnie miejsca na gary… musiałem wygenerować je po prawej stronie zachowując jednak lekkość formy, dlatego na nieco dłuższych nóżkach stanęły dwie 60-ki zwieńczone blatem ze sklejki, dzięki której możliwe było stworzenie nietypowej linii blatu, wślizgiem skośnym wjeżdżającej pod parapet okna, a na wejściu delikatny wypad poza obrys szafek stworzył mini stoliczek, pod którym jest miejsce na schowanie stołka. Jak zagospodarować ścianę nad blatem, który nie zamyka płaszczyzny od ściany do ściany? Najlepiej stworzyć zamykającą się w obrysie owego blatu dodatkową płaszczyznę lekko od ściany odsuniętą, dzięki czemu tworzymy nową płaszczyznę. Jeśli możemy do tego nawiązać materiałowo (a mogliśmy), to już w ogóle super! I tak też zrobiłem. Kocham gumki… pisałem Wam już o tym?… 😂 Dlatego naścienny panel wyposażyłem w praktyczne linie czarnych lin gumowych, które dobrze trzymają lżejsze akcesoria, przepisy kulinarne i inne takie. Aby dopełnić koncepcji sklejkowej, dwupłatowa, długa, otwarta półka zamknęła kompozycję od góry, nie pozbawiając całości lekkości. Elementami spinającym obie strony stały się nie tylko fronty szafek, ale i sklejkowy akcent półkowy zamykający przestrzeń z lewej strony okapu. Z pomalowanym na zielono wnętrzem stał się idealnym ekspozytorem dla retro dzbanka, przełamując techniczny charakter w stronę pewnego rodzaju sielskości…

Zawsze z napięciem oczekuję pierwszej reakcji bohaterów na efekt metamorfozy. Znałem oczekiwania rodziny dot. funkcjonalności kuchni i poniekąd również stylistyki. Wiedziałem, że potrzebują przede wszystkim oddechu od starych, zapyziałych form, że marzą o lodówce w kuchni oraz, że zdają sobie sprawę iż zajmie ona sporo miejsca, a na przechowywaniu również im zależało. Do tego jeszcze nieśmiało wyrazili sentyment do stolika, który mimo iż zabierał mnóstwo miejsca, to jednak pozwalał dwóm dorosłym i dziecku wcisnąć się do kuchni na obiad. Z tego ostatniego musiałem zrezygnować, pozostawiając symboliczny blato-stolik z hokerem dla jednej osoby, choć sprawdzaliśmy, dwie też się upchną. Wszystko inne znalazło swoje miejsce w optymalnym rozplanowaniu i maksymalnej lekkości uproszczonej formy, która pozwoliła bohaterom po wejściu swobodnie wypuścić powietrze i na długim wdechu rozpromienione twarze wyartykułowały „…oO”, po czym lekko wypuściły proste, szczere „…jak ładnie…”.

Do następnego!

Tom

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności".