PROJEKT LOKALNY [S01,E01] WARZYWNIAK

Warzywniak nie był pierwszym odcinkiem zrealizowanym w „Projekcie LOKALnym”, ale pierwszym, w którym wiedzieliśmy już, że nie należy bać się obskurnego blaszaka!…😅 

Jednak od początku. Kiedy urodził się pomysły programu, wszyscy mieli wątpliwości, czy taki format ma szansę powodzenia. Osobiście, z perspektywy kogoś, kto od lat zajmuje się mieszkaniami Polaków, zależało mi na zmierzeniu się z czymś nowym, przynajmniej w kontekście programu telewizyjnego. Jak się szybko okazało, nie realizowano dotąd w polskiej telewizji programu, którego tematem byłyby lokale użytkowe. Wielu sugerowało, że to nie przejdzie, gdyż ludzie nie będą się z tym utożsamiać. Bo ilu widzów ma salony kosmetyczne, lub zakłady szewskie, czy… warzywniaki?…🤔 A ja się pytam, co jest bliższe skórze każdego Polaka, amerykańskie kartonowe domy remontowane dla pseudo-potencjalnych nabywców, czy lokale, które odwiedzamy każdego dnia, bo do takich na pewno należy warzywniak! Najważniejszym dla mnie argumentem stał się fakt, że one (te warzywniaki i inne ogólnodostępne lokale) budują naszą tożsamość społeczną! Każdy chętnie dystansuje się do naszej polskiej stylistycznej rzeczywistości, a tak wcale być nie musi i nie powinno! Kiedy to sobie uświadomiłem, program stał się pewnego rodzaju misją społeczną, którą podjęliśmy z całym moim zespołem. Weszliśmy więc do blaszaka, niczym namaszczeni błogosławieństwem bożym egzorcyści, wypędzić demony narodowej bylejakości!…🙌

Pomalowane było na biało, bo jak mówił bohater, biało to: jasno, przestrzennie, czysto… Gdyby robiono konkurs na różnorodność światłocieni na m2 wynikających z jednego koloru, ten lokal by wygrał!😅 Blacha falista, korytka elektryczne, puszki, skrzyneczki, lampy, półeczki, regały… wszystko białe! Prawie, bo jak wiemy, białe brudzi się najłatwiej… W takim otoczeniu najpiękniejsze warzywa i owoce wyglądają jak… plastikowe!😱 I to stało się zaczynem myśli przewodniej całej metamorfozy: Nadać produktom kontekst natury, sielskości, wsi polskiej, wsi spokojnej, mlekiem i miodem płynącej…😊 A cóż jest synonimem owoców prosto z sadu, czy warzyw świeżo z grządek zrywanych?… Drewniane skrzynki!😍

Policzyłem sobie skrzętnie metry kwadratowe ścian oraz… sufitu, zamówiliśmy wyliczoną ilość skrzynek i sam byłem w szoku, kiedy przyjechała do nas pełna ciężarówka!😱 Kiedy je ułożyliśmy przy sklepie, każdy powątpiewał, czy one w ogóle zmieszczą się w na naszych 8 m2, o potencjalnych klientach nie wspominając!… Weszły wszystkie, zostawiając jeszcze miejsce na mą autorską konstrukcję „juańską” (od symbolu chińskiej waluty juan💹) oraz szlachetnych, stalowych stelaży, szytych na miarę w zaprzyjaźnionej pracowni Guido! Ale zanim weszliśmy ze skrzynkami, trzeba było uporządkować elektrykę hulającą bezpańsko od puszki do puszki, oraz położyć drewnianą podłogę z surowego, ekologicznym olejem zabezpieczonego drewna, będącą niejako „skrzynkowym prologiem”…☝️

Najzwyklejsze techniczne halogeny w technologii led świecące, ukryte w podwieszonych u sufitu skrzynkach tak nam światłem pięknie zagrały, że mówiąc krótko, sufit ożył! Gdy zeszliśmy ze skrzynkami na ściany, stałem się świadkiem magicznej przemiany temperatury światła odbitego… Jak bym się znalazł w drewnianej chacie Wielkiego Ogrodnika!…🤗 W tzw. międzyczasie, na strychu mym, równie magicznym, dokonałem dzieła stworzenia „wspornikowych juanów”. Konstrukcja (nie chwaląc się) genialna w swej prostocie, jednak jej skuteczność ocenić mogłem dopiero na miejscu. Tak też zrobiłem i powiem Wam szczerze, jak na pierwszy prototyp wyszło znakomicie.😊 Po dodaniu linkowego ogranicznika, po prostu działa!✌️ Gdy wjechały guidowskie stelaże, całość nabrała namacalnej solidności, a ustawione na nich pod kątem skrzynki, efektownie przełamały układ, dając przede wszystkim poczucie dobrej ergonomii. 

Lada to lada, wiadomo, musiała być ze skrzynek, blat jedynie sklejką solidnie zaimpregnowaną wyłożyliśmy i śmiało wnosić można było towar!🍏🍅🥕🥑🥔 Bałem się nieco kolorowych liter, z których ułożona została na wskroś tematyczna nazwa sklepu.😅 Jednak, kiedy owoce i warzywa wypełniły swymi kolorami wnętrze, „infantylna” kolorystyka liter nabrała pełnego uzasadnienia!😍  Przy tym odcinku dotarło do mnie, jak cennym „dekorem” potrafi być asortyment i jak ważnym jest, aby ofiarować mu właściwy kontekst! Minęło nieco czasu od realizacji i z czystym sumieniem stwierdzić mogę, iż bohaterowie należycie spożytkowali potencjał nowego miejsca, a sklep Witaminki, stał się lokalną atrakcją. Kwintesencja sensu tego całego „zamieszania”…❤️ 

I tak oto powstał eko-warzywny salonik wypełniony ciepłem naturalnego drewna, zewsząd oferujący witaminową moc!🤗😘😍 Jeżeli widzieliście odcinek, znacie reakcję bohaterów…😊 nie wiecie jednak, że projekt ten (ku mojemu zdziwieniu) najbardziej podobał się naszemu reżyserowi!😅Wzruszonemu tłumaczyłem, że jemu też zrobię takie skrzynki w domu, jeśli naprawdę będzie tego chciał…😂 Powiem szczerze, że zastanawiałem się dłuższą chwilę, czy to aby nie nazbyt oczywiste rozwiązanie…🤔 ale wiele pozytywnie zaskoczonych osób uświadomiło mi, że ekstremalna konsekwencja w najprostszych rozwiązaniach potrafi zrobić efekt „wow”!☝️Ale, żeby nie było zbyt kolorowo… nasi bohaterowie tłumaczyć teraz muszą wszystkim, że mimo podniesienia standardu lokalu, ceny nie wzrosły!😅🤗
Tym samym wszem i wobec oświadczyć musiałem, iż nowy program został rozpremierowany!❤️

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności".