Remont w 48H [S06,E12], czyli sypialna Hulka

Wchodzę panie, na Bródno, a tu blok klasyczny z lat 70-tych. Zachodzę na piętro, a tam klasyka gatunku. Mikro trzypokojowe mieszkanko, które nasza bohaterka Ewelina zakupiła niedawno. Mieszkanie, w sensie funkcjonalnym, w dobrej kondycji, dlatego właścicielka nie spieszy się z jego remontowaniem. Odświeżyła jedynie salon, wprowadzając nieco skandynawskiego powiewu i w zasadzie tyle… Kuchnia działa, brzydka, ale dobrze się trzyma, łazienka działa, masakrycznie oldschoolowe płytki, ale wszystko sprawne… Bezpański pokoik z balkonem, takie nie wiadomo co, bohaterka nazywa to „biurem”, ale mnie nie zwiedzie. Po wejściu do kolejnego, sypialnią zwanego, wiedziałem już, że w owym „biurze” dojrzewa idea pokoiku dziecięcego…

W ostatnim pokoju urządzona została sypialnia, „urządzona” to mocne nadużycie, wstawione dwie komódki i łóżko, a w zasadzie materac, bo łóżko wzięło i się rozsypało… Nie, nie rozsypało się samo, pomógł w tym stanowczo chłopak Eweliny, Kacper. Wielki chłop, który nie bez powodu nazywany jest wśród znajomych Hulkiem (od takiego zielonego superbohatera, nie mylić ze Shrekiem). No cóż, 150 kg potrafi wywrzeć presję…😱 Ale widać kochają się i choć nieśmiało o tym mówią, wszystko dąży do pełnoprawnego związku z małymi Hulkami w tle. Aby zatem biuro mogło stać się pokojem dziecka, potrzebna jest sypialnia z prawdziwego zdarzenia z podwójnie wzmocnionym, super wytrzymałym łóżkiem! I do tego szerokim…

W pierwszej kolejności pozbyć się musieliśmy okrutnego w swej intensywności pomarańczu. Nie dość, że okno w międzyczasie było wymieniane, więc zatarte tynkiem ościeże wymagało wygładzenia i pomalowania, to jeszcze sam pomarańcz ewoluował w różne odcienie, w różnych częściach ścian. Zanim jednak zrobiliśmy porządek ze ścianami, trzeba było uporządkować elektrykę. Ten pokój musiał być wcześniej biurem, z dużą liczbą gniazdek na poziomie blatu. Teraz trzeba nam było zejść z nimi na dół, z części zrezygnować, a część przeciągnąć na ścianę z planowanym zagłówkiem, gdzie oprócz gniazdek po obu stronach, należało jeszcze podciągnąć prąd do planowanych kinkietów. Wyznaczyłem punkty chłopakom, a sam pobiegłem do Luminosfery, gdzie czekała na mnie plejada najbardziej designerskich lamp wszelakich. Tam właśnie, niezwykle przedsiębiorcza pani pomogła mi nie tylko wybrać stosowne kinkiety, ale i dobrać do nich plafon, finalnie namawiając na dodatkową szynę z reflektorkami, zaraz po tym, jak zdradziłem jej mój tajny plan zagospodarowania ściany vis a vis łóżka…

Kiedy wróciłem, chłopcy mieli już porobione punkty elektryczne, zaklejone bruzdy, ale jeszcze nie przetarte. Mogłem więc spokojnie i z pełnym namaszczeniem, zbrudzić biel dedykowaną ścianom, grafitem oraz ugrem. Następnie zasiadłem przed laptopem i bez zbędnych dylematów wszedłem na stronę FabrykaSypialni.pl by wybrać najważniejszy mebel, czyli łoże. Aby mieć pewność zadzwoniłem i przedłożyłem panu jak ważna jest jego wytrzymałość. Ustaliśmy model dostępny od ręki, rozmiar oraz typ materaca i od razu poczułem się jakoś tak lżej…😅 Obiecano mi montaż następnego dnia, mogłem więc skupić się na pozostałych elementach wystroju. Zamówiłem zatem, również przez internet, niezwykłą rzecz, której zadaniem było połączyć dwie pasje bohaterki: eksponowanie zdjęć swoich bliskich oraz hobby podróżnicze. Póki co, najważniejszym się stało właściwe wyeksponowanie wezgłowia. W takich sytuacjach często pomocna jest tapeta. Znalazłem taką, która stanowiła melanż trzech kolorów-turkusu, grafitu i beżu. Pierwszy nadał charakteru, drugi spiął mi stylistycznie grafitową eko-skórę łóżka, a trzeci dał szansę pogodzić to wszystko z panelami podłogowymi, których nie zmienialiśmy. Wymieniliśmy jedynie listwy przypodłogowe na szare.

Już na początku, po zrobieniu prostego szkicu 3D wiedziałem, że wstawiając łóżko z ramą formatu 215×175 cm, nie ma szans na nic więcej jak stoliczki nocne. Aby wyciągnąć nieco kompozycję w górę, znalazłem nietypowe krzesła, których wysokie oparcie robi za drabinkę ze szczebelkami do wieszania np… przyodzienia (wieczornego lub porannego). Białe kinkiety na turkusowym melanżu płynnie nawiązywały do pozostałych białych ścian, a ich drewniane ramiona do podłogi. Kiedy przyjechał ów tajny element, jasnym się stało, że stanowi on lekką ale stosowną w formacie, przeciwwagę dla ściany z wezgłowiem, a chodziło o… wielką mapę świata wykonaną z drutu! Zgadnijcie jak nazywa się firma, która robi takie rzeczy?!… AleDruciak 😄. Czego mi brakowało nad łóżkiem? Wielkiego lustra w białej ramie. To ono w magiczny sposób odbijało mapę, tworząc tym samym głębię świata równoległego! Osobiście łapki mnie jakoś świerzbiły, niewyżyty jakiś taki się czułem, mebli mi brakowało… Wykonałem więc, z prostych, białych formatek szafeczkę naksiążkową, podparapetową, zamykającą linię kaloryfera, który co prawda pomalowany na biało w oczy się nie rzucał, ale jakąś niefunkcjonalną pustkę w tym miejscu odczuwałem. Obrazki w odcieniach tapety, zasłona ziemista, charakterna poducha od Mr&Mrs Sleep i cóż, wołamy naszą uroczą parę!

Wchodzi ona, i w jakimś piskliwym amoku wytykając palcami od rogu do rogu woła „O jakie piękne! O jakie piękne!”. Wchodzi on, delikatnie siada na łóżku i wraz z rozluźnieniem, profilaktycznie gotowego do powstania ciała, pojawił się szczery uśmiech zadowolenia z niekwestionowanego poczucia komfortu i bezpieczeństwa. Dopiero wtedy rozluźnić mogłem się i ja…

Do następnego!

Tom

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności".